piątek, 4 grudnia 2015

Umarł blog, niech żyje blog

Jak to się ładnie mówi, formuła bloga się wyczerpała. Nie dlatego, żebym straciła serce do jedzenia, ale dotarło do mnie, że to bez sensu - bez sensu jest generowanie kolejnych milionów notek z milionami przepisów, z których do połowy nie wrócę. Przepisy nie są złe, owszem, niektóre nawet są bardzo dobre, ale są jak miliony innych notek z milionów innych kulinarnych blogów.

Po co mam przepisywać przepisy z innych blogów? Od tego mam Pinteresta.

A w tym milionie gromadzonych przepisów giną mi te, które są bardzo dobre, podczas gdy to one powinny przykuwać całą uwagę, być dopieszczane i rozpowszechniane.

Nie chcę rezygnować z gromadzenia przepisów w formie bloga. Ale chcę, żeby były to receptury na potrawy, które przyrządziłam już wielokrotnie i jeszcze wielokrotnie przyrządzę, bo mi smakują, bo je lubię, bo poprawiają mi humor w zły dzień. Tak - najedzona Polka, zadowolona Polka. Przez żołądek do szczęścia. Czy tam do serca.

To mają być takie przepisy od serca. A że domena (co prawda długa i na pierwszy rzut oka dziwna, ale przecież tak łatwa do zapamiętania) - przezoladekdoserca.pl była wolna, to... stay tuned.

wtorek, 13 maja 2014

Koncentrat bulionu warzywnego

Mniej niż godzina pracy i problem kostek rosołowych rozwiązany na kilka miesięcy! Nie wspominając o tym, że to tak przyjemnie wiedzieć, co właściwie się zjada.
Przepis znalazłam na blogu Ósmy kolor tęczy, wypróbowałam i od pewnego czasu cieszę się już-dawno-nie-pełnym słoiczkiem substancji, za pomocą której mogę wyczarować bulion w każdej chwili - czy to do kuskusu, czy to do risotto, czy to do czegokolwiek innego.




Składniki (na litrowy słoik):
- kilka ziaren czarnego pieprzu;
- kilka ziaren ziela angielskiego;
- 4 liście laurowe;
- pół łyżeczki rozmarynu (suszonego lub świeżego);
- 2 łyżki lubczyku (suszonego lub posiekanego świeżego);
- ćwierć łyżeczki tymianku (j.w.);
- pół łyżeczki kurkumy;
- ćwierć łyżeczki imbiru;
- 2 ząbki czosnku;
- 1 szalotka lub mała cebulka;
- ok. 500 g marchwi;
- ok. 150 g korzenia pietruszki;
- ok. 150 g korzenia selera;
- ok. 75 g białej części pora;
- 3 - 4 suszone grzyby;
- pół puszki pomidorów;
- 170 g soli;
- 2 łyżki oleju rzepakowego;
- 100 ml białego wina (lub wody);
- opcjonalnie: 1 - 2 łyżki tartego parmezanu.
Zioła i przyprawy warto dostosować do swoich preferencji, można też kombinować z warzywami - ja za pierwszym podejściem pominęłam por, dałam za to więcej cebuli, nie miałam też korzenia pietruszki, w zamian dodałam trochę natki i więcej korzenia selera. Olej rzepakowy można zastąpić innym roślinnym (ale po co, skoro rzepakowy jest ponoć bardzo zdrowy?). Całość wychodzi bardzo słona - tak ma być!




1. Wszystko rozdrabniamy jak tylko możemy - warzywa trzemy na tarce lub siekamy, suszone przyprawy i ziarna mielimy lub rozcieramy w moździerzu. Odpuszczamy tylko grzybom i parmezanowi.
2. Przyprawy, czosnek i szalotkę miksujemy razem, dodajemy olej i sól i miksujemy ponownie, aż uzyskamy konsystencję pesto.
3. Wszystkie składniki - prócz sera - wrzucamy / wlewamy do garnka i doprowadzamy do wrzenia, po czym gotujemy na minimalnym ogniu przez pół godziny, często mieszając. Potem dodajemy starty parmezan i gotujemy kolejne 20 minut, uważając, aby nic się nie przypaliło. Masa przywiera do dna garnka? To normalne.
5. Po 50 minutach gotowania masa jest gotowa. Miksujemy ją ponownie na mniej lub bardziej gładko, w zależności od tego, jak lubimy.
6. Nasz koncentrat przekładamy do słoika, zostawiamy do ostygnięcia, a potem chowamy do lodówki. Wytrzyma tam kilka miesięcy.

Prawda, że łatwe?





Domowy Wyrób

piątek, 11 kwietnia 2014

Risotto z pieczarkami w occie balsamicznym

Setny pomysł na risotto, a tysięczny - na przyrządzenie pieczarek. ;) Jeśli tak jak ja jesteście fanami dań szybkich i łatwych, ryżu oraz pieczarek, będziecie zachwyceni.
Przepis za Filozofią smaku.




Składniki (na ok. 4 porcje):
- 250 g ryżu do risotto;
- 300 g pieczarek;
- ok. 1 l. bulionu;
- 1 kieliszek wytrawnego białego wina (można pominąć);
- 2 ząbki czosnku;
- 1 łyżeczka suszonego rozmarynu;
- 2 łyżki masła;
- 1 łyżka oliwy;
- trochę natki pietruszki;
- opcjonalnie: 2 łyżki tartego parmezanu;
- 1 - 2 łyżki octu balsamicznego;
- sól i pieprz do smaku.

1. Czosnek siekamy i wrzucamy na rozgrzaną oliwę.
2. Pół minuty później dodajemy ryż, mieszamy, aby ziarenka oblepił tłuszcz i smażymy przez chwilę.
3. Wrzucamy rozmaryn, wlewamy wino i czekamy, aż odparuje.
4. Kiedy wino zostaje wchłonięte, dodajemy po chochelce bulionu - koniecznie ciepłego! - póki ryż się nie ugotuje. Potrwa to ok. 15 minut.
5. W międzyczasie siekamy pietruszkę, a pieczarki dokładnie myjemy i kroimy w plasterki.
6. Na patelni rozgrzewamy masło, a gdy się stopi, dodajemy pieczarki. Smażymy, póki nie zmiękną.
7. Pieczarki przyprawiamy solą i pieprzem, podlewamy octem balsamicznym i smażymy jeszcze przez minutkę bądź dwie.
8. Gdy ryż będzie gotowy, zdejmujemy go z ognia i dodajemy pozostałe masło oraz ser. Mieszamy.
9. Łączymy ryż z pieczarkami, dorzucamy natkę, mieszamy i podajemy.
Smacznego!

czwartek, 10 kwietnia 2014

Izotonik domowej roboty

Jeśli zdarzyło Wam się zajrzeć na mój drugi blog, pewnie zorientowaliście się, że przygotowuję się do swojego pierwszego maratonu (został jeszcze miesiąc i tydzień, aaa!). Tym samym częściej biegam długie dystanse, tak długie, że nie ma mowy, aby nie wziąć z sobą czegoś do picia. Nigdy nie biegałam z wodą, zdarzało mi się napełniać bidon... zieloną herbatą, zazwyczaj jednak polegałam na jakimś izotoniku, kupnym proszku lub tabletce, które rozpuszcza się w wodzie i otrzymuje napitek o podejrzanym kolorze i chemicznym posmaku. Jednak od pewnego czasu biegam z izotonikiem według przepisu z wp.pl, który działa tak samo, smakuje lepiej, a przede wszystkim daje mi przyjemne poczucie, że wiem, co w siebie wlewam. Dlatego - polecam. Pamiętajcie tylko, że izotonik to nie woda i pijemy go tylko przy okazji większej aktywności fizycznej. :)




Składniki:
- 1 litr wody (ja używam wody z kranu, po prostu);
- 2 łyżki (tj. ok. 40 g) miodu;
- 1/5 łyżeczki (1 g) soli;
- sok wyciśnięty z cytryny lub grejfruta.




1. Wlewamy / wrzucamy wszystkie składniki do dzbanka, mieszamy - voilà!

czwartek, 6 marca 2014

Wegetariańskie spaghetti z klopsikami

Przez długi czas żywiłam przekonanie, że pastafarianizm jak każda inna prawdziwa religia dyskryminuje jakąś grupę. Tu: wegetarian. Bo czemu wizerunek Latającego Potwora Spaghetti wygląda właśnie tak? Po kie licho te pulpety? Czemu nie jakieś warzywka? Ale potem znalazłam ten przepis i odkryłam, że pulpety czy klopsiki nie muszą być z mięsa. Mogą być z soczewicy. I są pyszne! I wcale się nie rozpadają! Tym samym - tadam! - znalazłam wspaniałą świętą potrawę dla wege pastarafian.




Składniki:
- spaghetti, najlepiej pełnoziarniste (ok. 75 g na jedną porcję);
- ok. 250 g zielonej soczewicy;
- puszka pomidorów;
- 2 cebule;
- 4 ząbki czosnku;
- 1 jajko;
- 3 łyżki bułki tartej;
- oliwa do smażenia;
- trochę mielonej papryki;
- natka pietruszki;
- trochę tymianku, oregano, bazylii lub przyprawy do dań włoskich (by przyprawić sos);
- sól i pieprz.




1. Soczewicę gotujemy w lekko osolonej wodzie do miękkości (zajmie nam to mniej więcej pół godziny).
2. W międzyczasie robimy sos. Obieramy jedną cebulę, kroimy i wrzucamy na rozgrzaną oliwę. Siekamy dwa ząbki czosnku, dodajemy. Podsmażamy, aż cebula będzie złocista.
3. Do cebuli i czosnku dorzucamy pomidory z puszki, mieszamy i gotujemy do zgęstnienia sosu. Pod koniec gotowania dodajemy zioła, solimy i pieprzymy. Gdy sos będzie gotowy, możemy go potraktować blenderem.
4. Teraz obieramy i kroimy w drobną kostkę drugą cebulę i pozostałe dwa ząbki czosnku, po czym je również wrzucamy na rozgrzaną oliwę i podsmażamy na złoto.
5. Ugotowaną soczewicę odcedzamy i dodajemy do cebuli i czosnku. Mieszamy i blendujemy.
6. Do soczewicowej masy dorzucamy jajko, bułkę tartą, paprykę, posiekaną pietruszkę, ewentualnie sól i pieprz. Mieszamy dokładnie. I formujemy klopsiki.
7. Klopsiki podsmażamy na oliwie, aż ładnie zarumienią się ze wszystkich stron.
8. Makaron! Gotujemy go w lekko osolonej wodzie (możemy też dodać odrobinę oliwy), aż będzie al dente.

Nakładamy makaron na talerze, polewamy go sosem, dodajemy po kilka klopsików - i mamy świetny obiad.
Ramen!


Warzywa Strączkowe - edycja zimowa 2014
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...